[Wstecz] [Strona Główna]

"Aby poznać Boga"

Poniższy tekst powstał po lekturze książki Morris'a Venden'a "Aby poznać Boga"
(wydanej przez Chrześcijański Instytut Wydawniczy "Znaki Czasu") - gorąco polecam.

Pastor Venden opisał pewną historię, którą też chciałem na wstępie przytoczyć, a która w bardzo piękny, obrazowy sposób pokazuje na czym polega wiara.

Historia ta "mówi o małej dziewczynce, która przyszła na nabożeństwo do kościoła, gdzie gromadzili się ludzie, aby modlić się o deszcz. Zboża wysychały i bardzo potrzeba było deszczu. Mała dziewczynka przyszła z parasolką. Ludzie śmiali się z jej wiary.

Ale zaczęło padać. Tak więc powiedzieli, że padało, ponieważ ta mała dziewczynka przyniosła parasolkę. [...] Prawda jednak nie jest taka, że padało, bo ona przyniosła parasolkę, a taka, że ona przyniosła parasolkę, bo wiedziała, że będzie padać. Czy jest w tym jakaś różnica?"

Konkludując Morris Venden pisze: "Wiara, to coś więcej niż wierzenie. Jest ona czymś więcej, niż wzięciem Boga za Jego słowo, co wielu chrześcijan przyjęło za definicję". Oraz dalej: "Fałszywa koncepcja wiary prowadzi nas do oczekiwania od niego, aby reagował i działał w odpowiedni sposób na nasze petycje".

Definicja wiary według apostoła Pawła brzmi tak: "wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy." (Hebr. 11:1 BW) Czytając ten tekst możemy zapytać, ale skąd ta "pewność", czy też "przeświadczenie"?

Paweł odpowiada na takie pytanie w innym swoim liście: "Wiara tedy jest z słuchania, a słuchanie przez słowo Boże" (Rzym. 10:17 BG).

Wiele razy w ewangeliach spotykamy Jezusa przemawiającego do wszystkich, którzy chcieli słuchać. Jeden z takich momentów mamy opisany przez Jana ewangelistę: "...gdy on mówił, wiele ich weń uwierzyło". Jezus wiedział, że jego słowa dla części słuchaczy stały się absolutnie godne zaufania. Wtedy, zwrócił się "do tych Żydów, co mu uwierzyli: Jeśli wy zostaniecie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie; Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi." Jan. 8:30-32 (BG)

Te słowa jednoznacznie mówią: jeśli zaufałeś mi w stu procentach, to poznasz prawdę i będziesz wyswobodzony - czyli otrzymujesz usprawiedliwienie!

"Sprawiedliwość nie przychodzi do tych, którzy jej szukają. Sprawiedliwość przychodzi do tych, którzy szukają jedynie Jezusa." - Morris Venden.

Ludzie przychodzili i nadal przychodzą do Chrystusa. Ale dlaczego to czynią? Odpowiedź wydaje się prosta: wszyscy pragną usprawiedliwienia. Wszyscy chcą jego sprawiedliwości. Większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, że grzeszy. Co więcej zgadzamy się ze słowami: "wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga" (Izaj. 59:2 BW). Czytamy słowa zawarte w 1 liście Jana (r. 4. w. 8): "Bóg jest miłością" i cieszymy się z tego powodu.

Czy takie pobudki są właściwe? Czy powody, dla których szukamy Boga nie są aby samolubne? Czy nie poszukujemy Boga, bo spodziewamy się dostać coś w zamian? Może więc tylko znamy słowa "Bóg jest miłością", ale nie znamy Boga?

Dla zobrazowania problemu przytoczę werset 10 z 4 rozdziału 1 listu Jana (BW) celowo dzieląc go na dwie części:

1. "Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował"

2. "i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze."

I właśnie w tej drugiej części "tkwi problem". Dopóty, dopóki będziemy przychodzić do Boga, dlatego, że on może zgładzić nasze grzechy, dopóty nie będziemy mogli otrzymać ich odpuszczenia. Brzmi paradoksalnie, nieprawdaż? Ale czy motywem takiego działania nie jest samolubstwo - czyli pragnienie, które samo w sobie jest grzeszne? Musimy zdać sobie sprawę z tego, że dokąd nie będziemy poszukiwali Boga TYLKO z powodu JEGO MIŁOŚCI do nas, dotąd Go nie poznamy, a tylko poznanie Boga warunkuje otrzymanie usprawiedliwienia. Zgodnie cytowanymi słowami Chrystusa: "poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi". My chcielibyśmy odwrócić kolejność: najpierw usprawiedliwienie, a potem poznanie Boga. Jeszcze raz zapytam: dlaczego? I jeszcze raz odpowiem za siebie: bo jestem egoistą!

Gdyby jednak odwrócić kolejność? Czy wówczas szatan nie mógłby powiedzieć: "Czy za darmo jest Job tak bogobojny?" ( Job. 1:9 BW) Innymi słowy: czy ta jego miłość jest bezinteresowna? Gdy zaś kolejność zostaje taką, jak chce Bóg, wtedy Job może udowodnić, że nie służył Bogu z powodu otrzymywanych błogosławieństw, a z czystej, pozbawionej samolubstwa miłości! W zamian za bezinteresowną miłość (część 1) Job otrzymuje podwojone błogosławieństwo (część 2).

W jaki sposób zmienić motywy, którymi się kierujemy udając się do Boga? Morris Venden daje taką radę: "padamy na kolana i mówimy: "Panie widzę już mój problem. Proszę czy udzielisz mi swej łaski, aby zmienić moje motywy i abym rozpoczął poszukiwanie Ciebie z Twojego powodu, a nie z mojego?".

"Jedynie wtedy, gdy z osobistego doświadczenia wiemy, że Jezus nas nie potępia, że przyjmuje nas takimi jakimi jesteśmy, jedynie wtedy zdobywamy pokój - i to jest początek przemiany w naszym życiu." - Morris Venden.

[Wstecz] [Strona Główna] 2236